„Łk 9,57-62” GDZIE MIESZKASZ

jezus past

Jezus powiedział: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”

Jezu nie smuć się, wiesz że ja mogę być dla Ciebie najbezpieczniejszym, najbardziej chcianym, prawdziwym domem Jezusa? Przecież dla Ciebie zostałem stworzony.

xJG

Reklamy

„Łk 9,1-6” ZAPOMNIANA PRAWDA (środa 24.09.2014 r.)

„Łk 9,1-6” ZAPOMNIANA PRAWDA (środa 24.09.2014)pocieszenie
„Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśli was gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim! Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie”.

***

„I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże”

Uwalnianie z mocy złych duchów i uzdrawianie chorych, wpisuje się w głoszenie Królestwa Bożego.

Dlaczego?

Ponieważ Królestwo Boże jest stanem, miejscem, przygotowanym przez Boga dla człowieka takiego, jakim go „zaprojektował” Bóg, nie takim jakim uczynił go grzech nieposłuszeństwa.

W tym Królestwie Bożym nie ma miejsca dla złych duchów, cierpienia i śmierci. Dlatego posłani apostołowie, głoszą-przypominają człowiekowi tą zapomnianą prawdę o nim samym: przez kogo i do czego został stworzony. Nie tylko przypominają, lecz mocą Jezusa Chrystusa przywracają, to utracone piękno człowiekowi i Królestwo już tu na ziemi.

xJG

„Łk 8,19-21” BYĆ MATKĄ DLA JEZUSA. (wtorek 23.09.14)

„Łk 8,19-21” BYĆ MATKĄ DLA JEZUSA. (wtorek 23.09.14)

Jezus i Maryja

Czy ja będąc mężczyzną, mogę stać się matką dla Jezusa? Trochę jakbym w sobie usłyszał konsternację Nikodema. A jednak to co dla Nikodema wydawało się absurdem, dla Jezusa było koniecznością do zbawienia.

W dzisiejszym Słowie Bożym mowa o więzi miłości, jaka łączy Jezusa ze słuchającymi Go, na wzór miłości mamy z synem.

Pewnie wielu z nas doświadczyło tego ciepła, matczynej troski, azylu bezpieczeństwa w jej ramionach. Tam odpoczywamy w ciężkich momentach, zawirowaniach codzienności, choroby, lęku, rozpaczy. Jezus właśnie tak kochał i był kochany przez swoją Mamę, troskliwą czułą miłością, dającą odpoczynek i bezpieczeństwo. Każdy człowiek, potrzebuje takiej relacji miłości, by kochać i być kochanym, do tego przecież zostaliśmy stworzeni.

Wróćmy do pytania: „Czy ja będąc mężczyzną mogę stać się matką dla Jezusa”

Przychodząc do Jezusa pragniemy od Niego doświadczyć miłości, a Jezus chce nam ją rozdawać. Jednak i Jezus będąc Bogiem i człowiekiem potrzebuje ode mnie tej troskliwej miłości, abyśmy i my tą miłość rozdawali Jemu.

Dzisiaj wśród różnych złych słów i czynów przeciwko Jezusowi, poniżenia godności człowieka, On pragnie mieć azyl bezpieczeństwa we mnie i pewność troski o Niego. Chce we mnie mieć kolumnę, niewzruszony fundament wiary i pewność że nigdy się nie odwrócę od Niego.

Takiej miłości uczy słuchanie Słowa Bożego i wypełnianie Go.

xJG

„Łk 6,36-38” LEKCJA BOGA (poniedziałek 17.03.14)

Obrazek„Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

***

„Dawajcie, a będzie wam dane (…) Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie” To zachęta wyjścia poza potrzeby wyłącznie własne, swojej rodziny i przyjaciół. To zaproszenie do kolejnej lekcji poznawania Boga i otwarcia serca szerzej, poza własne potrzeby. To lekcja kochania osób postawionych przede mną, abym uczył się troski o nich jak o własną rodzinę.

Ks. Jerzy Gonta Salezjanin

http://zachrystusem.pl/

 

„Łk 12, 53-40” ZAPROSZENIE (wtorek 04.03.2014) Św. Kazimierza królewicza

Eucharystyczne Serce

„Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

***

Jezus jest żywy i obecny na tej ziemi, najdoskonalej w Eucharystii. Bardzo pragnie bliskości ze mną, ponieważ jest i Bogiem i człowiekiem a jako człowiek tęskni za kontaktem z każdym człowiekiem, dlatego zostawił siebie w kawałku Chleba.

Spotkanie z Nim tu i teraz jest początkiem nieba, tu i teraz. Moje pragnienie bycia z Chrystusem, to moje zaproszenie, przyjdź jestem gotowy być z Tobą, poznawać Ciebie, rozmawiać z Tobą, dać Ci siebie. „Przepasane biodra, zapalone pochodnie” to zaproszenie: przyjdź, wejdź już nie mogę się doczekać spotkania z Tobą Jezu.

Jezus jak sam mówi, przychodzi przede wszystkim do tych, co potrzebują lekarza, czyli do mnie grzesznika. Mimo tego, że jestem niegodny, pogubiony w swoich grzechach, to On chce przyjść.

Właśnie dlatego, że taki jestem, Jezus chce być ze mną.

Ks Jerzy Gonta Salezjanin

Salezjański Portal Młodzieżowy: http://wp.me/p2IrjE-3sz

„Łk 19,11-28” BÓG NIEZMIENNY (środa 20-11-2013)

pantocr„Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi.

Mówił więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min. Odpowiedział mu: Dobrze, sługo dobry; ponieważ w dobrej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami. Także drugi przyszedł i rzekł: Panie, twoja mina przyniosła pięć min. Temu też powiedział: I ty miej władzę nad pięciu miastami. Następny przyszedł i rzekł: Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał. Odpowiedział mu: Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał. Do obecnych zaś rzekł: Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min. Odpowiedzieli mu: Panie, ma już dziesięć min. Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach. Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy”.

 …

Tym człowiekiem szlachetnego rodu jest Jezus, który w czasach ostatecznych jako król, będzie sądził człowieka z jego życia. Miny są darami wpisanymi w człowieczeństwo. Pomnażanie ich jest całościowym rozwojem człowieka, doskonaleniem danej mu w tchnieniu Boga miłości, względem Boga i ludzi, stawaniem się doskonale podobnym do Jezusa. Rozliczeniem z pomnożenia, jest spotkanie z Bogiem twarzą w twarz.

Jakie ma to znaczenie dla nas?

Sceną wysuwającą się na pierwszy plan, jest dialog Boga z człowiekiem nieposłusznym. „Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce”. Z lęku widać dokładnie pełną świadomość jego nieposłuszeństwa „Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym”. Jego lęk jest naturalnym skutkiem życia wbrew swojemu powołaniu, wbrew Bożej harmonii wpisanej w człowieka. Dlatego widzi przed sobą Boga przerażającego a nie pełnego miłości.

Obiektywnie stwierdzając Bożą nieskończoną miłość, najpiękniej wyrażoną w przypowieści  o synu marnotrawnym, potrzeba dla lepszego zrozumienia zatrzymać się nad słowami „Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym”. W jakim znaczeniu Jezus mówi o sobie że jest i będzie surowy, skoro jest i będzie miłosierny?

Greckie „austeros” tutaj tłumaczone jako surowy, oznacza również: nieustępliwy, dokładny, niezmienny w swoim stanowisku.  „Wiedziałeś że jestem człowiekiem niezmiennym w swoim stanowisku” niezmienność to jest cecha Boska. Niezmienność dotyczy, szczególnie wiecznego Bożego prawa.

Człowiek nieposłuszny podobnie jak pierwsi rodzice Adam i Ewa choć różny od nich pełną świadomością swoich czynów, mówi Bogu: ja wiem lepiej od ciebie, jak powinno wyglądać moje życie.  Grupa ludzi która przeciwstawia się Boskiemu Królowaniu Jezusa „Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami” włącza się w ten sam nurt sprzeciwu przeciwko Boskiemu prawu: my wiemy lepiej od Boga co jest dobre dla człowieka. Dodać trzeba że Boga nienawidzi szatan co pokazuje że ci, którzy nienawidzą Jezusa oddali się władzy diabła.

Wielu z nas dzisiaj chce modyfikować prawo Boże w imię tolerancji, samorealizacji i fałszywie rozumianej wolności (róbcie co chcecie) do takich ludzi, którzy już za życia, za swego pana uznali anioła buntu – szatana, Jezus mówi. „Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”. Czyli ich przyszłością będzie brak możliwości oglądania Boga wiecznie w niebie – piekło.

Syn marnotrawny otworzył się na łaskę Bożego miłosierdzia gdy przyznał się do błędów i uznał Boże prawo.

ks. Jerzy Gonta Salezjanin

„Łk 19,1-10” Odpocząć w Jezusie (wtorek 19-11-13)

dziecko
„Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.

„Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa”. Słowo koniecznie wskazuje na determinację Zacheusza. Przez wdrapywanie się na drzewo wystawia siebie na publiczne wyśmianie, łatwą i oczekiwaną sposobność do szyderstwa ze strony „braci” żydów, których wiele lat ograbiał z podatków.
Zacheusz jest zmęczony tragiczną sytuacją, życiem samotnego człowieka z duszą przebitą mieczem grzechu. Pragnie ukojenia krzyczącego sumienia, widzi szanse przebaczenia, nawrócenia, odnalezienia go przez Jezusa „Syn Człowieczy przyszedł szukać”, odpoczynku w Jezusie „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu”.
Zacheusz nareszcie mógł odetchnąć świeżością czystego tchnienia Ducha.

Tego wieczoru, zasypiał szczęśliwy z sercem pełnym pokoju.

ks. Jerzy Gonta Salezjanin

„Łk 9,1-6” WALKA DO KOŃCA (środa 25-09-13)

kapłani„Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśli was gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim! Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie”.

Otrzymali wszystko aby świadczyć o niebie aby pociągać ludzi do Boga Jego mocą, „dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami” miłosierdziem, „i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych” prostotą i ufnością „Mówił do nich: Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy”. Wszystko po to aby rozpaliło się wnętrze człowieka, pragnieniem Boga.

Człowiek czasem potrzebuje również napomnienia, aby zrozumiał swoją tragiczną sytuację, przecież rozchodzi się o wieczność. To napomnienie z dzisiejszej ewangelii jest walką o niego do końca.

Podobnie jak do ostatniego momentu Jezus walczył o Judasza, tak tu gestem strząśnięcia prochu zachęca uczniów by walczyli „strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim”. Wydawać by się mogło że chodzi o rezygnację, jednak gest ten bardziej ma oznaczać niemy krzyk apostołów: ratuj się człowieku, daj oczyścić się z brudu grzechu, daj się obmyć wodą chrztu, sakramentem spowiedzi.

Jest to pełna dobroci zachęta Jezusa dana uczniom aby walczyli o każdego grzesznika, nawet gdy ten powie nie. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do takiej interpretacji odsyłam do przypowieści o zagubionej owieczce i przypowieści o synu marnotrawnym.

Ks. Jerzy Gonta Salezjanin

„Łk 8,19-21” PRZYJACIEL JEZUSA (wtorek 24-09-13)

franciszek„Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą. Lecz On im odpowiedział: Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je.”

 …

Jestem pewny że słysząc o bliskości swojej mamy, serce Jezusa zadrżało. Jako człowiek potrzebował bliskości osób, które Go kochały jak np. Łazarza i jego sióstr Marty i Marii. Potrzebował wśród nich odpocząć, po prostu być z tymi którzy Go kochali. Na pewno tak było i z Mamą.

Dlaczego nie wybiegł od razu? Miał coś ważnego do przekazania: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je”. Te słowa oznaczają, że osobista więź miłości jaka była między Jezusem a Maryją jest i dla nas przeznaczona. Można parafrazując przypowieść o Ojcu miłosiernym, przedstawić scenę naszego spotkania. Jezu na zewnątrz stoi … (w miejsce kropek wstaw swoje imię) przyszedł (ła) do ciebie. Serce Jezusa zaczęło szybciej bić, natychmiast wybiegł rozradowany aby przywitać kogoś najbliższego, przyjaciela za którym tęskni.

To nasze otwarcie na Jezusa i Jego miłość przychodzi gdy słuchamy i wypełniamy Słowo Boże.

Ks. Jerzy Gonta Salezjanin

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑